Pozorny dropshipping. Z jakimi ryzykami się wiąże?

...

Na fali sukcesu, jaki odnoszą platformy spoza Unii Europejskiej na rynku polskim, niektórzy polscy przedsiębiorcy zaczęli otwierać „sklepy internetowe” na zasadzie tzw. dropshippingu (nie można mylić z modelem logistycznym, który sam w sobie nie rodzi wątpliwości prawnych). Zjawisko to polega na integrowaniu przez przedsiębiorców ich „sklepów” z zagranicznymi platformami, w ten sposób, że w sposób zautomatyzowany pobierają z nich oferty sprzedaży konkretnych produktów i prezentują polskim konsumentom na swoich stronach internetowych. Oferty sprawiają wrażenie, jakby pochodziły od polskiego przedsiębiorcy, ale analiza regulaminów tych „sklepów” pokazuje, że prowadzący je przedsiębiorcy kwalifikują siebie jako pośredników i pobierają opłatę za swoje działania.

 

1. Dwa warianty działania

W momencie, gdy konsument złoży zamówienie na dany produkt za pomocą strony internetowej polskiego przedsiębiorcy stosującego opisany sposób działania, wykorzystywane jest jedno z dwóch rozwiązań:

  1. przedsiębiorca jako pełnomocnik zakłada konto dla konsumenta na platformie zagranicznej i dokonuje zakupu od przedsiębiorcy zagranicznego produktu, który prezentował na swojej stronie; zakup dokonywany jest w imieniu i na rzecz konsumenta;
  2. przedsiębiorca kupuje towar na platformie zagranicznej na siebie, ale jako dane dostawy podaje dane adresowe polskiego konsumenta.

W obu tych modelach towar trafia do polskiego konsumenta bezpośrednio od przedsiębiorcy zagranicznego, a polski przedsiębiorca pobiera z tego tytułu prowizję. Powyższe modele działają w sposób w pełni zautomatyzowany przy wykorzystaniu odpowiednich technologii.

Oba modele rodzą ryzyka prawne dla konsumentów.

 

2. Ramy prawne

Przed przejściem do wskazania powyższych ryzyk, należy zarysować przepisy prawne, które będą źródłem wątpliwości prawnych. Zgodnie z art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. 2020.1076 t.j.), zwanej dalej „u.o.k.k.”, zakazane jest stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Przez taką praktykę rozumie się zachowanie przedsiębiorcy, które jest sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami i godzi w zbiorowe interesy konsumentów. Przykłady takich zachowań zostały podane w art. 24 ust. 2 u.o.k.k. Zaliczono do nich m.in. naruszanie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji, jak również zachowania kwalifikowane jako nieuczciwe praktyki rynkowe. Zgodnie z przepisem art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz.U.2017.2070 t.j.), zwanej dalej „u.p.n.p.r’”, nieuczciwą praktyką rynkową jest stosowana przez przedsiębiorców praktyka, która jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta. Art. 4 ust. 2 u.p.n.p.r. przewiduje, że taką właśnie nieuczciwą praktyką rynkową jest praktyka wprowadzająca w błąd.

Przez pryzmat tych przepisów należy ocenić oba przedstawione powyżej modele.

 

3. Model z założeniem konta na konsumenta

W modelu, w którym przedsiębiorca zakłada konto na platformie zagranicznej na konsumenta, a następnie w jego imieniu dokonuje zakupu towaru, w imieniu i na rzecz konsumenta zawierana jest zarówno umowa sprzedaży, jak i umowa o założenie konta na danej platformie internetowej. Konsument nie ma świadomości takiego działania, gdyż polski przedsiębiorca nie informuje go o tym. Należy podkreślić, że regulaminy platform spoza Unii Europejskiej poddają swoje umowy prawu państw spoza UE oraz sądom ich jurysdykcji. Przykładowo, w przypadku niektórych platform, prawu Hongkongu, czyli specjalnego regionu administracyjnego Chińskiej Republiki Ludowej i jurysdykcji jego sądów. Dodatkowo, regulaminy niektórych platform zagranicznych zawierają także zastrzeżenia, że wszystkie działania z wykorzystaniem konta użytkownika są przypisywane właścicielowi konta. Oznacza to zatem, że jeżeli polski przedsiębiorca zakłada konto na konsumenta, to naruszenie regulaminu przez tego przedsiębiorcę może zostać przypisane polskiemu konsumentowi, mimo że nawet nie miał on świadomości założenia konta na takiej platformie. Jej operator będzie miał jednak dane osobowe polskiego konsumenta i może z tytułu naruszenia regulaminu skierować sprawę do sądu np. w Hongkongu, który na podstawie tamtejszego prawa może potencjalnie nałożyć na konsumenta sankcje. Mogą one zostać następnie wyegzekwowane, gdy nieświadomy tej sytuacji konsument przyjedzie do państwa, którego sąd rozstrzygnął sprawę.

Dodatkowo polscy przedsiębiorcy stosujący ten model bardzo często nie działają transparentnie i wprowadzają konsumentów w błąd. Nie zdają sobie oni sprawy, że zakup produktu przez nich zamówionego na polskiej stronie następuje w powyższy sposób. Jeżeli zatem polski przedsiębiorca pisze na swojej stronie www, że można u niego coś kupić, a w swoim regulaminie wskazuje na działanie w charakterze pełnomocnika konsumenta, to w obu przypadkach wprowadza go w błąd.

Takie działanie polskich przedsiębiorców stosujących ten model pozornego dropshippingu, może naruszać zbiorowe interesy konsumentów i stanowić nieuczciwą praktykę rynkową.

 

4. Model z założeniem konta na przedsiębiorcę

W modelu, w którym konto na platformie spoza Unii Europejskiej jest zakładane na przedsiębiorcę polskiego, mamy w istocie do czynienia z fikcyjnym pośrednictwem. Skoro bowiem przedsiębiorca polski zakłada swoje konto na platformie i dokonuje przez nie zakupu, podając jedynie dane polskiego konsumenta jako odbiorcy dostawy, to zgodnie z regulaminami tych platform sam zawiera umowę sprzedaży towaru z przedsiębiorcą działającym na takiej platformie (potwierdzają to też regulaminy takich platform). W związku z tym to polski przedsiębiorca (a nie konsument) nabywa też własność towaru. Jeżeli, a jest to reguła w przypadku pozornego dropshippingu, w swoim regulaminie polski przedsiębiorca wskazuje, że jest jedynie pośrednikiem, to brak jest przeniesienia prawa własności towaru na konsumenta. W istocie zatem konsument nieświadomy swojej sytuacji otrzymuje towar, ale nie staje się jego właścicielem.

Nawet jeżeli ostatecznie będzie można przyjąć, że w istocie umowa konsumenta z przedsiębiorcą z Polski nie była umową pośrednictwa, lecz sprzedaży, to nie zmienia to negatywnej oceny tego typu praktyki z punktu widzenia przepisów o ochronie konsumentów, zwłaszcza że konsument jest wprowadzany w błąd.

 

5. Dodatkowe problemy

Oba opisane powyżej modele rodzą dalsze ryzyka prawne na gruncie ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, zwana dalej „u.p.k.” Ustawa ta wymaga w art. 12 ust. 1 przekazania konsumentowi przed zawarciem przez niego umowy na odległość (np. przez Internet) 21 informacji, a wśród nich: danych identyfikujących sprzedawcę, jego adresu, w tym adresu poczty elektronicznej, łącznej ceny wraz z podatkami, kosztami transportu oraz wszelkimi innymi kosztami, a jeżeli nie można ich ustalić to o sposobie ich obliczenia. Oprócz tego musi być przekazana informacja o prawie odstąpienia od umowy i sposobie jego wykonywania. Informacje te muszą być przekazane w jasny i zrozumiały sposób.

Podmioty działające w analizowanych tu modelach często nie realizują tych obowiązków informacyjnych. Sama strona www sprawia wrażenie, że zakup dokonywany jest od podmiotu prowadzącego tę stronę. Dopiero po przeczytaniu regulaminu można uzyskać informację, że właściciel strony jest jedynie pośrednikiem w dokonaniu zakupu. W ścieżce zakupowej przynajmniej do momentu kliknięcia przycisku „zamawiam i płacę” z reguły nie pojawia się informacja, kto jest faktycznym sprzedawcą.

Często nie ma również informacji o prawie odstąpienia od umowy i sposobie jego wykonania. Zamiast tego w regulaminie tak działających „e-sklepów” wskazane jest, że klientowi przysługuje prawo zwrotu towaru do podmiotu prowadzącego stronę www. Prawo to ma przysługiwać przez 14 dni od dnia odbioru towaru przez konsumenta. Nie jest to prawo odstąpienia od umowy, przewidziane w art. 27 u.p.k. W regulaminie prezentowane jest to prawo w wielu przypadkach jako obowiązująca przez określony czas oferta kupna towaru od konsumenta. W konsekwencji, przyznanie konsumentowi takiego prawa nie jest równoznaczne z prawem odstąpienia od umowy przewidzianym w art. 27 u.p.k.

Opisane powyżej naruszenia same w sobie mogą stanowić naruszenie zbiorowych interesów konsumentów oraz nieuczciwą praktykę rynkową w znaczeniu opisanym powyżej.

 

Autorem artykułu jest mec. Witold Chomiczewski, Kancelaria Lubasz i Wspólnicy, pełnomocnik ds. legislacji e-Izby.

Zobacz także:

Future Mind nową firmą zrzeszoną w e-Izbie
Future Mind nową firmą zrzeszoną w e-Izbie

Future Mind tworzy innowacyjne produkty cyfrowe, które kształtują przyszłość niejednej branży, ze szczególnym naciskiem na retailowe aplikacje […]

Czytaj więcej
Commerce Space Online:  Zuchwały e-commerce
Commerce Space Online: Zuchwały e-commerce

Rok 2020 bez dwóch zdań był przełomowy w świecie e-commerce. Pojawiły się nowe zjawiska, zmieniły się nawyki […]

Czytaj więcej
BLIK podwaja wyniki: 153 miliony transakcji w pierwszym kwartale
BLIK podwaja wyniki: 153 miliony transakcji w pierwszym kwartale

Od stycznia do marca 2021 roku użytkownicy BLIKA zrealizowali ponad 153 mln transakcji o wartości 20 mld zł. […]

Czytaj więcej
Dołącz do e-Izby
Widzisz błąd na stronie?